
Drugi Batman w reżyserii Christophera Nolana, kontynuacja bardzo dobrego Batman Begins. Film sporo czasu przed premierą zapewnił sobie ogromną widownie. Częściowo z tego powodu, że to kolejny "Batman", który nawet jeśliby okazał się kompletną kaszką to zebrałby rzesze fanów w kinach. Częściowo dlatego, że poprzednia część przypadła ludziom do gustu, poważny Batman wcale nie musi być nudny. Po trzecie czynnikiem promującym film była również tragiczna śmierć Heath'a Ledgera. Jakkolwiek bolesna owa strata by była, tak ilość ludzi chętnych ją zobaczyć z miejsca rośnie o kilka procent, o ironio. No i oczywiście galeria sław z Christianem Bale, Morganem Freemanem czy Gary'm Oldmanem na czele. Zgodnie z zapowiedzią końcówki "Batman Begins", walka z przestępczościa dopiero się rozpoczeła, toteż Batman zaczyna powoli "brać się" za mafijne grube ryby, przy okazji natykając się na bliżej nieznanego Jokera. Dodatkowo w mieście pojawia się nowy prokurator generalny, Harvey Dent. Mamy więc dwóch znanych bohaterów komiksów o Batmanie. Szczegółow fabuły nie ma sensu zdradzać, gdyż film trzeba obejrzeć. Właściwie w poczynaniach Batmana było już wszystko, od prostej walki z przestępcami(czyli z zasady: o naprawe Gotham), po agresję z chęci czystej zemsty. Batman leżał i kwiczał, nieraz prawie "zszedł", ale zawsze jakoś się udawało, nic nowego wymyślić się nie da. Co otrzymujemy w tej części Nietoperza? Świetny obraz Gotham City, mroczny, straszny, a zarazem wielki. A w Gotham osobnika szybko wspinającego się po gangsterskiej drabince, Jokera. Jokera jak dla mnie idealnego, sarkastycznego, z jednej strony strasznego, i psychotycznego, z drugiej zabawnego. Heath Ledger "ukradł" ten film Christianowi Bale, który pozostaje daleko w cieniu Jokera. Kontynuując temat Bale, moim zdaniem jest on świetny tylko jako Bruce Wayne, po ubraniu maski zdaje się troche jakby zbyt "dziecinny" jak na nocnego mściciela. Największym chyba błędem twórców było zatrudnienie Maggie Gyllenhaal do roli Rachel(w poprzedniej części Katie Holmes). Ciężko cokolwiek skomentować, po prostu w moim osobistym odczuciu była żenująca i ni w kij ni w oko nie nadawała się do tej roli. Niby postać Rachel nie jest do końca pierwszoplanowa, ale w tym wypadku była równie wyrazista jak czyjeś zwłoki koło śmietnika.
Film sam w sobie świetny, budujący powoli Jokera jako symbol wszechobecnego chaosu i złej natury człowieka. Próbującego pokazać, że w głębi duszy każdy człowieka, poddany odpowiedniemu impulsowi staje się zły. Pozycja obowiązkowa do obejrzenia.
0 komentarze:
Prześlij komentarz