poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Demony wojny wg Goi (1998)

Bogusław Linda ze spluwą, Władysław Pasikowski jako reżyser, dużo strzelania, trochę przemyśleń i konflikt w byłej Jugosławii, jako wstęp do filmu są całkiem zachęcające..
Recenzje filmów
Filmów o konfliktach zbrojnych było mnóstwo, bywały lepsze i gorsze, niemniej zbierając czołówkę polskich aktorów zwiększa się znacząco szanse na udaną produkcję. W tym przypadku Władysław Pasikowski zaprasza elitę polskich aktorów w Tatry i kilka innych miejsc, celem pokazania wydarzeń, które mogłyby się zdarzyć na terenach byłej Jugosławii w 1996 roku. Głównym bohaterem, a zarazem i herosem filmu jest dowódca oddziału major Heller, który służąc w siłach IFORu, w ramach programu ONZ, sprzeciwia się wykonaniu rozkazów. Niesubordynacja w wojsku musi mieć swoje konsekwencje, nie inaczej jest tutaj. Film nie ma jakiegoś głównego "planu" do spełnienia, jest o wszystkim, po trochu. Trochę o męskości i pewności siebie(Bogusław Linda, a jakże), która bywa czasem zgubna, ciągnąc za sobą kolejne złe decyzje przez niemożność przyznania się do błędu, czytaj męska duma ponad wszystko. Typowo dla dramatów wojennych część historii traktuje o specyficznej wierności i braterstwie panującym wewnątrz oddziału. Każdy członek zespołu ma swoją własną osobowość, cele w "wycieczce" do Bośni, które zostają brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość. Część z wojskowych decydujących się na udział w misji pokojowej zdecydowanie chętniej widziałaby się z wiadrem wody w ręku, zamiast karabinem, który o dziwo strzela i na dodatek może zrobić poważną krzywdę. Jeśli już mowa o wierności to nie obyłoby się bez zdrady, w końcu dla niektórych hasło "pieniądze to nie wszystko" zbyt przekonujące nie jest. Ogólnie od reżysera otrzymujemy misz-masz wszystkiego związanego w jakiś sposób z konfliktami zbrojnymi, mamy twardzieli i żołnierzy-panienki, wierność i braterstwo naprzeciw korupcji. Wszystko to przy elitarnej obsadzie aktorskiej i z całkiem estetycznie wykonanymi efektami specjalnymi, szczególnie jak na polskie warunki. Zdecydowanie można obejrzeć.

0 komentarze: