środa, 20 sierpnia 2008

Street Kings (2008)

Podobno Los Angeles to miasto aniołów, twórcy usilnie spróbują przekonać widza, ze ów pogląd to nie do końca prawda..

Recenzje filmów
Doświadczony przez życie oficer policji, który na własną rękę chce naprawiać błędy litery prawa - brzmi banalnie. Żona zmarła, a gliniarz usilnie próbuje naprawić świat. W cieniu jego sukcesów zawodowych pozostaje prawda - sam wymierza sprawiedliwość z pomocą odpowiednich argumentów w postaci spluwy, a raporty z przebiegu akcji mają tyle wspólnego z prawdą co teoria o płaskości Ziemi. To krótka historia Toma Ludlowa(Keanu Reeves), członka elitarnej jednostki policyjnej : Ad Vice. O ile początkowo fabuła rozwija się sensownie, Tom mimo drobnych wpadek zawsze jest wyciągany z kłopotów przez swojego przełożonego - kapitana Jacka Wandera(całkiem niezły Forest Whitaker). Dopiero wraz z biegiem czasu zaczyna rozumieć, że jego firmowy "tata" nie do końca gra czysto, a koledzy którzy go kryją również mają swoje za uszami. Po śmierci swojego byłego partnera(bynajmniej nie takiego "za rączkę") postanawia mimo dawnych sporów zbadać sprawę, a ostatecznie pomścić niegdysiejszego przyjaciela. Niestety wraz z upływem czasu rozwój fabuły staje się dość zamotany, ostatecznie oprócz przypadkowego pomocnika, a właściwie podwładnego, cały oddział działa po kryjomu przeciw niemu. O ile zdarzają się produkcje mające na celu wychwalanie pod niebiosa czynów jednej jednostki, czy też po prostu wykreowanie bohatera(np "Batman"), o tyle przedstawienie Ludlowa jako maszynki do zabijania, która potrafi wykaraskać się z każdej opresji, a jedynym napojem akceptowalnym jest mała buteleczka wódki to spora przesada. Z tym , że bohaterowie z reguły przez jakiś czas dostają lanie(jak np w "The Dark Knight"), a Tom nawet idąc kopać sobie grób ma szczęście trafić na narzędzie pozwalające na uwolnienie się i załatwienie niedoszłych oprawców. Podsumowywując: jak dla mnie bohater niezniszczalny to nie jest zbyt realistyczny kandydat na głównego bohatera thrillera kryminalnego, a zbytnie zamotanie fabuły też zbytnio nie przemawia za produkcją. Mówiąc inaczej - można ominąc bez wyrzutów sumienia.

0 komentarze: