
Doświadczony przez życie oficer policji, który na własną rękę chce naprawiać błędy litery prawa - brzmi banalnie. Żona zmarła, a gliniarz usilnie próbuje naprawić świat. W cieniu jego sukcesów zawodowych pozostaje prawda - sam wymierza sprawiedliwość z pomocą odpowiednich argumentów w postaci spluwy, a raporty z przebiegu akcji mają tyle wspólnego z prawdą co teoria o płaskości Ziemi. To krótka historia Toma Ludlowa(Keanu Reeves), członka elitarnej jednostki policyjnej : Ad Vice. O ile początkowo fabuła rozwija się sensownie, Tom mimo drobnych wpadek zawsze jest wyciągany z kłopotów przez swojego przełożonego - kapitana Jacka Wandera(całkiem niezły Forest Whitaker). Dopiero wraz z biegiem czasu zaczyna rozumieć, że jego firmowy "tata" nie do końca gra czysto, a koledzy którzy go kryją również mają swoje za uszami. Po śmierci swojego byłego partnera(bynajmniej nie takiego "za rączkę") postanawia mimo dawnych sporów zbadać sprawę, a ostatecznie pomścić niegdysiejszego przyjaciela. Niestety wraz z upływem czasu rozwój fabuły staje się dość zamotany, ostatecznie oprócz przypadkowego pomocnika, a właściwie podwładnego, cały oddział działa po kryjomu przeciw niemu. O ile zdarzają się produkcje mające na celu wychwalanie pod niebiosa czynów jednej jednostki, czy też po prostu wykreowanie bohatera(np "Batman"), o tyle przedstawienie Ludlowa jako maszynki do zabijania, która potrafi wykaraskać się z każdej opresji, a jedynym napojem akceptowalnym jest mała buteleczka wódki to spora przesada. Z tym , że bohaterowie z reguły przez jakiś czas dostają lanie(jak np w "The Dark Knight"), a Tom nawet idąc kopać sobie grób ma szczęście trafić na narzędzie pozwalające na uwolnienie się i załatwienie niedoszłych oprawców. Podsumowywując: jak dla mnie bohater niezniszczalny to nie jest zbyt realistyczny kandydat na głównego bohatera thrillera kryminalnego, a zbytnie zamotanie fabuły też zbytnio nie przemawia za produkcją. Mówiąc inaczej - można ominąc bez wyrzutów sumienia.
0 komentarze:
Prześlij komentarz