wtorek, 19 sierpnia 2008

The Yards (2000)

Twórcy filmów usilnie próbują przekazać widzom, że za wielkimi interesami stoją zawsze wielkie przekręty, a jakże inaczej..

Recenzje filmów
Odsiadka w więzieniu, nawet dość krótka, to z reguły niezbyt miłe wspomnienie, tymbardziej że siedzi się za niepopełnioną zbrodnię kryjąc kolegów. Matka traci nerwy myśląc, że wychowała syna bandytę, ale gdy już marnotrawny powraca, to pojawiają się łzy radości. Prawdziwe problemy pojawiają się gdy trzeba wrócić do normalnego życia, lecz od czego ma się przyjaciół i rodzinę. Wujek, będący lokalną grubą rybą przemysłu kolejowego może przecież załatwić prostą posadę, wymagającą conajwyżej drobnego szkolenia. Jednak gdy marnotrawny postanawia, że coprawda będzie pracował dla wuja, jednak na zupełnie innym miejscu współpracując z kumplem, zaczyna być nieciekawie. Zwłaszcza, że zajęcia przyjaciela z legalnością maja niewiele wspólnego. Potem to już z górki .. Zarys fabularny nie jest może jakąś nowością ani kandydatem na mistrza świata, ale potem jest już tylko ciekawiej. Widz staje się mimowolnym świadkiem pracy całej hierarchi polityczno-przestępczej, związanej z wspomnianym przemysłem kolejowym. Siatka powiązań sięga coraz wyżej i zdaje się nie mieć końca. W tym miejscu oczywistym tytułem przychodzącym na myśl jest "Ojciec chrzestny". Nie chodzi tu o rozmach, bo "The Yards" nie dorównuje w tym legendzie, ale przede wszystkim oprzedstawienie struktur przestępczych. Każdy ma tu swoją rodzine, prywatne problemy, a rozwiązywanie problemów za pomocą kul należy do rzadkości i jest obowiązkiem "chłopców na posyłki". Najważniejsze oczywiście rozgrywa się pod stołem, w kopertach, obietnicach i przysługach o których nikt nie powinien się dowiedzieć. Istnieje jednak druga strona medalu, gdy pojawiają się problemy trzeba znaleźć kozła ofiarnego, a każdy szuka ochrony u osoby będącej wyżej w hierarchi. Zaufanie znika niczym dymek po papierosie, każdy chce ukryć więzy z pozostałymi członkami "instytucji", a kozioł ofiarny w mgnieniu oka zostaje sam, zanurzony "w błocie" aż po samą szyję.

Produkcję cechuje spokojna i staranna realizacja, twórcom nigdzie się nie spieszy. Całość prowadzona bardzo wyraziście, widz cały czas kompletuje sobie w głowie rzeczywistą sytuację i ma czas na wnioski. Całość dopełnia świetny dobór aktorów - młodziutki Mark Wahlberg i brawurowy Joaquin Phoenix wsparci przez Jamesa Caana i Ellen Burstyn(genialna w "Requiem for a Dream"). Film zdecydowanie warty obejrzenia, z wielu względów.

0 komentarze: