<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149</id><updated>2011-12-20T12:57:16.108+01:00</updated><category term='recenzje'/><title type='text'>Recenzje filmów</title><subtitle type='html'>Recenzje filmów, subiektywne recenzje filmów, filmy</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-2320890958690120206</id><published>2011-12-20T12:57:00.002+01:00</published><updated>2011-12-20T12:57:16.114+01:00</updated><title type='text'>emca emca</title><content type='html'>halo halo tu praskie radio&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;rejdioł&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.infobarrel.com/Ideas_For_Engagement_Party_Gifts"&gt;Engagement Party Gifts&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-2320890958690120206?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/2320890958690120206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=2320890958690120206' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/2320890958690120206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/2320890958690120206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2011/12/emca-emca.html' title='emca emca'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-7973189316774003998</id><published>2008-09-26T00:01:00.004+02:00</published><updated>2009-07-28T20:45:58.732+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Deception (2008)</title><content type='html'>Widząc przy opisie filmu, w sekcji gatunek intrygujący wpis: thriller erotyczny, można spodziewać się albo thrillera, albo erotycznego, mimo tego skojarzenia zdarza się, że powstają filmy wypośrodkowane, takim właśnie jest "Deception" ("Uwiedziony")..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNwLxKP9CXI/AAAAAAAAAFs/J0MCthkoRAk/s1600-h/Deception.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNwLxKP9CXI/AAAAAAAAAFs/J0MCthkoRAk/s320/Deception.jpg" border="0" alt="Uwiedziony"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250084204799920498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Jonathan McQuarry był zwyczajnym księgowym, specem od papierków po których leniwie biegają cyferki, był, bo właśnie poznał Wyatt'a, człowieka będącego właściwie jego alter ego. Oprócz umiejętności dogadania się z ludźmi Wyatt miał coś jeszcze: łatwość w dość osobistych kontaktach z kobietami, a tego Jonathanowi zdecydowanie brakowało. Znajomość trochę się rozwinęła, lecz nowo poznany kolega musiał wyjechać w sprawach służbowych, niby przypadkiem podmieniając telefony. Księgowy przez jakiś czas odbierał tajemnicze telefony, słysząc w słuchawce tylko "masz czas dziś wieczorem?". Niedługo po tym rozgryzł sens tych rozmów, jednocześnie wkraczając do pewnej, specyficznej, grupy ludzi. W międzyczasie zakochał się w kobiecie, wiedząc o niej tylko to, że jej imię zaczyna się na S. Potem wszystko przybrało dość nieprzewidywalny dla  głównego bohatera bieg, a wszystko przez kobiety .. Fabularnie film byłby wybitnie ciekawy, gdyby nie to, że we właściwie każdej produkcji istnieje główny bohater którego głównym zadaniem jest przeżycie do końca filmu, z takich czy innych względów. Tutaj niestety nowości w tym względzie nie ma, więc film od pewnego momentu staje się cholernie przewidywalny, na dodatek (co też nowością nie jest) "słaby" czarny charakter jest dręczony wyrzutami sumienia, co w momencie zbliżania się do rozwiązania daje fabularną papkę. Jakby nie patrzeć na tym chyba kończą się minusy produkcji. Elementy takie jak gra aktorska (świetny Hugh Jackman, bardzo dobrzy Ewan McGregor i Michelle Williams) czy muzyka to zdecydowanie mocne strony filmu. Właściwie pomijając kwestię fabularną to film można by uznać spokojnie za bardzo dobry, nie pomijając tej kwestii wypadałoby z piątki zrobić czwórkę. Jakby nie było, ostatnio mało który film pokazuje coś nowego i zaskakuje fabularnie, ot dostajemy lepiej lub gorzej, ale zawsze, odgrzewane schabowe z obiadu który już jedliśmy. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bdamage.pl/"&gt;.NET&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-7973189316774003998?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/7973189316774003998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=7973189316774003998' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/7973189316774003998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/7973189316774003998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/09/deception-2008.html' title='Deception (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNwLxKP9CXI/AAAAAAAAAFs/J0MCthkoRAk/s72-c/Deception.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-8470020064030945610</id><published>2008-09-23T20:33:00.005+02:00</published><updated>2008-09-23T20:47:20.698+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>The Incredible Hulk (2008)</title><content type='html'>Cześć, jestem Hulk i mam zamiar Ci przyłożyć, bo mam 3 metry wzrostu, pięść wielkość opony i miałem zły dzień..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNk5ZpDqgsI/AAAAAAAAAFk/0CBug_yNpmU/s1600-h/incredible-hulk1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNk5ZpDqgsI/AAAAAAAAAFk/0CBug_yNpmU/s320/incredible-hulk1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5249289953357759170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Adaptacje komiksów na srebrny ekran ostatnio przeżywają swój renesans. Z jednej strony atakuje &lt;a href="http://naekranie.blogspot.com/2008/08/batman-begins.html"&gt;Batman&lt;/a&gt;, z drugiej Superman, a między nimi bez większych problemów mieszczą się Spiderman i &lt;a href="http://naekranie.blogspot.com/2008/08/pierwszym-moim-skojarzeniem-gdy-sysz.html"&gt;Ghost Rider&lt;/a&gt;. Przyszedł więc czas na Hulka i to nawet w całkiem silnej obsadzie: Edward Norton jako Bruce Banner, Tim Roth jako jego śmiertelny wróg i Liv Tyler w roli uroczej pani doktor. Faza rekrutacji przeprowadzona wzorowo, materiał na hit murowany. Początek typowy - reżyser pragnął przypomnieć jak to się stało, że Bruce przemienia się w Hulka, że jest duży, zielony i potrafi nieźle przygrzmocić jeśli przypadkiem znalazłeś się na jego drodze, a tymczasowo przebywa na emigracji szukając leku na swoją "przypadłość". Dalej mamy wszystko co powinno się znaleźć w filmie o kultowym komiksowym superbohaterze: walki, pościgi, podejmowanie trudnych decyzji, rozterki życiowe czy wreszcie kobieta w życiu herosa. O ile panowie od efektów specjalnych spisali się całkiem dobrze podczas montażu scen walk (których zresztą jest dość trochę) o tyle mnie one jakoś nie porwały. Solidne, to przymiotnik idealnie pasujący właśnie do nich, ale brakowało mi jakiegoś polotu, pomysłu, czegoś nowego czy interesującego. Od Liv Tyler wymagane było tylko to, żeby dobrze wyglądała i niewiele mówiła, tu się udało. Śmiertelny wróg? Tim Roth jako doświadczony komandos spisywał się całkiem nieźle do czasu, aż lekko się "przemienił", potem już nie było tak miło bo dość średnią przyjemnością jest oglądanie starcia dwóch terminatorów. Poza tym fabularnie klasyka, czyli jak u każdego herosa. Edward Norton jako Bruce też jakoś blado wypada, niby fajnie gra, ale jednak sporo brakuje do innych produkcji, w których miałem przyjemność go oglądać. Sumując wszystko: film jak dla mnie dość średni, nie byłbym specjalnie na nikogo obrażony gdyby mi go ktoś wyłączył w połowie, bo im dalej tym mniej chciało mi się "Hulk'a" oglądać. Pora wracać do &lt;a href="http://naekranie.blogspot.com/2008/08/dark-knight.html"&gt;Mrocznego Rycerza&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-8470020064030945610?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/8470020064030945610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=8470020064030945610' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8470020064030945610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8470020064030945610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/09/incredible-hulk-2008.html' title='The Incredible Hulk (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNk5ZpDqgsI/AAAAAAAAAFk/0CBug_yNpmU/s72-c/incredible-hulk1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-4335914307711313061</id><published>2008-09-20T08:20:00.003+02:00</published><updated>2008-09-23T20:47:37.279+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>The Notebook (2004)</title><content type='html'>"The Notebook" to jeden z niewielu przykładów filmów, który fabularnie jest potocznie rzecz ujmując chałą, a jednak mnie wcale nie nudził. Sprawdza się całkiem dobrze jako odskocznia od lawirowania między dramatami i thrillerami akcji.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNSYIfc-xLI/AAAAAAAAAFc/2GIXPLxsaJo/s1600-h/The-Notebook.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNSYIfc-xLI/AAAAAAAAAFc/2GIXPLxsaJo/s320/The-Notebook.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247986737442899122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Nie da się ukryć faktu, że "The Notebook" to straszliwie klasyczna opowieść o miłości. O tym, że oboje są z różnych warstw społecznych i ich związek nie ma szans. Bo ona to arystokratka mająca każdy dzień zaplanowany od wschodu do zachodu słońca, tu lekcje gry na fortepianie, tam języki obce czy malowanie. Bo on zapieprza każdego dnia na tartaku za marne grosze, bez większych perspektyw na lepsze życie. Bo ona przyjechała w jego okolice tylko na czas wakacji, a potem odjedzie i czar zakochania pryśnie. Nie sposób nie wspomnieć o tym, że rodzice panny nijak jej uczuciom nie sprzyjają, a przy najbliższej okazji(czyli odjeździe dziewczyny z miasteczka) ucinają całkowicie kontakt między (jeszcze) nastolatkami. Wybuch II Wojny Światowej wcale nie poprawia sytuacji. Co dostajemy poza tym? Kilogramy patosu, bo uczucie między Noah i Allie to miłość mimo wszystko, uczucie wielkie, szalone i nieokiełznane. Bo jest ono z góry skazane na porażkę. Skojarzenie tego z postaciami Romea i Julii wielką przesadą nie jest. Tutaj pojawiają się najciekawsze aspekty filmu: mimo pozornej kiczowatości i typowości scenariusz napisany wg bestselleru zrealizowany został wzorowo. Produkcja posiada jakiegoś rodzaju czar, każący wpatrywać się tępo w ekran domyślając się końcówki właściwie od pierwszych minut. Wobec wielkich amorów nic nieznaczącym faktem wydaje się to, że o całej historii dowiadujemy się z książki czytanej przez uprzejmego staruszka jego znajomej, w szpitalu. Do czasu ... Na dodatek świetny Ryan Gosling wspomagany przez Rachel McAdams jako para zakochanych, w jakże niesprzyjających okolicznościach ..  &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-4335914307711313061?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/4335914307711313061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=4335914307711313061' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/4335914307711313061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/4335914307711313061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/09/notebook-2004.html' title='The Notebook (2004)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNSYIfc-xLI/AAAAAAAAAFc/2GIXPLxsaJo/s72-c/The-Notebook.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-623299026190365190</id><published>2008-09-17T15:50:00.001+02:00</published><updated>2008-09-17T15:56:40.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Felon (2008)</title><content type='html'>Życie bywa śmieszne, Val Kilmer niby grubszy o 20 kg , a jednak w tym filmie jest chyba w życiowej formie, a bynajmniej jedynym atutem produkcji nie jest ..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNEMjFf2RyI/AAAAAAAAAFU/ujlDp4Fvads/s1600-h/felon.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNEMjFf2RyI/AAAAAAAAAFU/ujlDp4Fvads/s320/felon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5246988837774051106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Amerykański sen potrafi ulecieć w kilka chwil. Bo jest pięknie, ładnie, wszystko idzie w dobrym kierunku, aż nagle pojawia się on. Włamywacz, drobny złodziej łasy na błyskotki. Wykryty odpowiednio wcześnie przez domowników nie jest problemem, ot przyłapany ucieka, problem zaczyna się gdy mężny ojciec rodziny zaczyna go gonić, w wyniku czego dość nieumyślnie zabija przestępcę. Jednak cały film nie jest napędzany zbrodnią, ale raczej karą niewspółmierną do przestępstwa. Tym  sposobem dotychczas wzorowy mąż i ojciec - Wade Porter trafia za kratki, co bynajmniej nie jest ostatnim jego problemem. Równocześnie poznajemy wielokrotnego zabójcę Johna Smitha, skazanego na dożywocie. Mała dygresja: czy można nazywać się bardziej typowo amerykańsko niż John Smith? Pewnie nie, dlaczego więc drugi główny bohater został tak nazwany? Bo nim mógłby zostać każdy, niestety. Po pewnym czasie czynników wspólnych dla obu skazańców rodzi się coraz więcej. O czym jest film? O piekle odsiadki w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Życie więzienne przypomina tutaj chociażby sceny znane z American History X ('Więzień nienawiści'), a więc nie należy do najciekawszych. Mocną stroną filmu jest staranność o realizm i drobne szczegóły. Nie ma tu walk herosów i hektolitrów krwi lejącej się z każdej możliwej rany na ciele. Główny bohater tylko żeby przeżyć musi się dostosować do więziennych zasad, a kolejne kłopoty w jakie wpada są tylko potęgowane przez sytuację rodzinną, która przy braku pana domu zaczyna się rozpadać. Kolejną siłą jest wyrazistość postaci, nikt nie jest "trochę dobry", albo "trochę zły". Do tego warto dodać świetnego Vala Kilmera, trochę innego niż zwykle: tym razem nie biega uzbrojony po zęby, a w więziennych murach jego największą bronią są znajomości i przyzwyczajenie do życia za kratkami. Największym chyba, aczkolwiek niewielkim minusem jest zakończenie, które im bliżej końca tym bardziej wyraziście rysuje się na horyzoncie. Finalnie, reżyser stara się przez cały czas pokazać co dzieje się z człowiekiem, który niesłusznie(przesadzam) został zapakowany do radiowozu i skazany na oglądanie świata od drugiej strony krat. Czy przesadza? Nie wiem, sprawdź sam. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-623299026190365190?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/623299026190365190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=623299026190365190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/623299026190365190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/623299026190365190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/09/felon-2008.html' title='Felon (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SNEMjFf2RyI/AAAAAAAAAFU/ujlDp4Fvads/s72-c/felon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-8561619872494285409</id><published>2008-08-31T12:21:00.003+02:00</published><updated>2008-09-17T14:22:04.000+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Indiana Jones And The Kingdom Of The Crystal Skull (2008)</title><content type='html'>Obrona najnowszych przygód Indiany Jonesa to zadanie na poziomie obrony Częstochowy, ale skoro tam się (ponoć) udało, to tu też można spróbować..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLpx7qIDWCI/AAAAAAAAAEs/PxLV9HsITOo/s1600-h/indiana-jones-and-the-kingdom-of-the-crystal-skull.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLpx7qIDWCI/AAAAAAAAAEs/PxLV9HsITOo/s320/indiana-jones-and-the-kingdom-of-the-crystal-skull.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5240626386133276706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Pisanie czegokolwiek o nowych przygodach dra Jonesa jest właściwie z góry skazane na porażkę, bo większość osób ów film widziała prawie z obowiązku i ma wyrobioną opinię. Na dodatek owa opinia zapewne nie jest zbyt pochlebna, z wielu powodów: bo Ford to już dziadek, bo scenariusz to nic nowego, bo w filmie jest multum niedorzeczności, bo "to wszystko już było". Z większością tych zarzutów można się spokojnie zgodzić, bo są one mniej lub bardziej, ale zawsze prawdziwe. Co ciekawe żaden z powyższych zarzutów nie przeszkodził mi w spokojnym obejrzeniu finalnego dzieła Spielberga i Lucasa. Właściwie to z wielu zarzutów równie dobrze można uczynić zalety, bo o ile Jones jest już prawie profesorem-dziadkiem, o tyle bije po mordzie równie dobrze jak 20 lat temu. Scenariusz to niewątpliwie powtórka z rozrywki: doktor pakuje się w kłopoty, potem musi się z nich wykaraskać, z reguły ratując przy tym jeszcze kogoś. Poza tym zawsze towarzyszy mu jakaś kobieta(co kończy się różnie), a wszystkiemu towarzyszy aura wielkiej przygody pośród najdziwniejszych miejsc świata. Schemat został niezmieniony, może opowiedziana historyjka ma mniejsze czy większe braki, kończy się jak dla mnie zbyt przesadnie, ale sądzę, że można ją spokojnie zaakceptować. Tu pojawia się spory problem, bo jeśli ktoś zabrał się za produkcję oczekując porywającego i dopracowanego na maksa scenariusza, to fakt - zawiedzie się. W zamian dostajemy tony akcji rozłożone dość równomiernie na niecałe dwie godziny. Akcję można krytykować przykładowo za brak realizmu, bo to co się dzieje na ekranie faktycznie momentami przechodzi ludzkie pojęcie, ale kurcze, od kiedy przygody Indiany Jonesa miały coś wspólnego z rzeczywistością? Jeśli tak uważasz, to zapraszam chociażby do sceny wyrywania serca w "Indiana Jones and the Temple of Doom". W najnowszych przygodach Indy'ego nie zabrakło humoru, w starym, dobrym(jak na mój gust) stylu. Film oczywiście nie jest bez wad, bo można mocno przyczepić się do Shia LaBeouf'a (grającego Mutta Williamsa, który wciągnął w to wszystko archeologa) głównie za straszną sztywność i nijakość, jakby chłopak przestraszył się tytułu. Poza tym sama końcówka to trochę przesada, nawet jak na moją sporą tolerancyjność. Reasumując - film warty obejrzenia, no chyba, że tym razem spodziewamy się ultrarealistycznego filmu przygodowego z porywającym scenariuszem dopracowanym do ostatniej linijki. Pomysł końcowy ze ślubem świetny, na zakończenie serii, bo jeśli dr Jones miałby powrócić, to wcześniej musiałby definitywnie wziąć rozwód. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-8561619872494285409?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/8561619872494285409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=8561619872494285409' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8561619872494285409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8561619872494285409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/indiana-jones-and-kingdom-of-crystal.html' title='Indiana Jones And The Kingdom Of The Crystal Skull (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLpx7qIDWCI/AAAAAAAAAEs/PxLV9HsITOo/s72-c/indiana-jones-and-the-kingdom-of-the-crystal-skull.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-60139615266419743</id><published>2008-08-29T11:19:00.002+02:00</published><updated>2008-09-17T14:21:49.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Butterfly on a Wheel ( 2007)</title><content type='html'>Bywają filmy, w których wiadomo o co chodzi, bywają takie w których nie wiadomo. Tym razem reżyser zostawia pole do popisu widzowi, serwując rozwiązanie dopiero na samym końcu.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLfBPRuw9KI/AAAAAAAAAEk/cRaJ_tEyM1I/s1600-h/102195-large.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLfBPRuw9KI/AAAAAAAAAEk/cRaJ_tEyM1I/s320/102195-large.jpg" border="0" alt="Butterly on a Wheel"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239869159670609058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Filmowcy lubią ideały, czasem postaci kreowane są 'from zero to hero', czasem odwrotnie, w tym przypadku mamy raczej do czynienia z tą drugą odmiana. Neil i Abby to idealne małżeństwo i na dodatek wzorowi rodzice małej Sophie. Neil całuje żonę przed wyjściem do pracy, gdzie odnosi sukces za sukcesem, zapewniając swojej rodzinie godziwy byt. Nawet przyjaciółka Abby zapewnia ją : "Masz najlepszego męża na świecie", na co ta odpowiada: "No, chyba". To "chyba" to pierwsza ze wskazówek jaką otrzymujemy odnośnie sensu całej akcji. Para wyjeżdża, zostawiając córkę opiekunce i chwile potem zaczyna się cały dramat. Ryan(świetny Pierce Brosnan) pojawia się na tylnim siedzeniu niczym dżinn z lampy Alladyna i wyciąga poważny "argument" w postaci gnata. Chwilę później para dowiaduje się o porwaniu córki i spluwa zostaje zamieniona na telefon, za pomocą którego Ryan może w każdej chwili "zamówić" śmierć Sophie. Potem jest już tylko ciekawiej. Reżyser cały czas daje widzowi szansę na odgadnięcie  rzeczywistego sensu całej akcji, kolejne sceny nie pasujące jakby do całej sytuacji są całkowicie celowe. Kwestia tego, czy patrzymy wystarczająco uważnie i wyciągamy odpowiednie wnioski. Idąc tym tropem kolejne wydarzenia trzymają ciągle w napięciu i pozostawiają pytanie "o co tu właściwie chodzi?" cały czas otwartym, tym bardziej że kolejne "życzenia" porywacza stwarzają sporo więcej pytajników niż ewentualnych odpowiedzi. Ostatecznie przekonujemy się do tego, co Neil mówi dużo wcześniej - "to tylko gra".  Zbierając to wszystko do kupy - tak, dałem się nabrać na wydarzenia z ekranu do końca kombinując o co tam chodzi. Reżyserowi udało się udowodnić, że wystarczy odpowiednio stronniczo pokazać wydarzenia, aby uwierzyć w kłamstwo, które oczywistym stało się dopiero na końcu, po przetłumaczeniu akcji "na nasze". Chyba po tak entuzjastycznym opisie nie trzeba dodatkowo zachęcać do obejrzenia.    &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-60139615266419743?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/60139615266419743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=60139615266419743' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/60139615266419743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/60139615266419743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/butterfly-on-wheel-2007.html' title='Butterfly on a Wheel ( 2007)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLfBPRuw9KI/AAAAAAAAAEk/cRaJ_tEyM1I/s72-c/102195-large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-1782628306027897929</id><published>2008-08-27T14:36:00.004+02:00</published><updated>2008-09-17T14:21:39.288+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Alien Resurrection (1997)</title><content type='html'>Dobre filmy mają tendencje do "otrzymywania" kolejnych części, nie zawsze równie dobrych, czasem pomysł powraca po latach i takim właśnie sposobem powstał Alien Resurrection..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLVLiwwbi3I/AAAAAAAAAEc/ETS4QCYfFdg/s1600-h/B00000ILDG.01.LZZZZZZZ.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLVLiwwbi3I/AAAAAAAAAEc/ETS4QCYfFdg/s320/B00000ILDG.01.LZZZZZZZ.jpg" border="0" alt="recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239176802091109234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Obcy po raz czwarty, tym razem w wersji skomputeryzowanej, bez prezerwatyw w funkcji ścięgien  w otworze gębowym i z niemłodą już Sigourney Weaver, która znowu zgodziła się zagrać Ellen Ripley.  Żadnym problemem dla twórców nie był fakt, że pani porucznik umarła w trzeciej części, a jakże, skoro mamy do czynienia z science-fiction to bohaterkę można sklonować. Takim oto cudem Weaver znowu ma pracę, a naukowcom udało się operacyjnie "Wyciągnąć" z niej królową, celem rozpoczęcia produkcji Obcych w celach naukowych. Standard serii pt "nie zabijajmy Obcego, bo przyda się wojsku" ciągnie się dalej, toteż "farma" Alienów działa sprawnie, do czasu.. W tym samym czasie Ripley będąc sklonowaną(paradoks: nie znając nazwy prozaicznej części ubioru jaką jest rękawiczka perfekcyjnie umie obsługiwać stery statku czy spust pistoletu) musi przypomnieć sobie co nieco zapomnianych rzeczy, czyli rżnąć głupa(co dosłownie tak wygląda). Oczywiście Obcy po niedługim czasie uwalniają się spod jurysdykcji ludzi i wtedy zaczyna się prawdziwa akcja. Właściwie na każdym kroku objawiają się znane już motywy: ostateczna rozprawa ze stworem w statku służącym do ucieczki, czy ukazanie biegania po korytarzach z widoku pierwszej osoby. Co ciekawe ta część serii próbuje zahaczać o poważniejsze życiowe problemy: podczas przemieszczaniu się po korytarzach Ripley wraz z resztą napotyka na pomieszczenie gdzie wegetują sobie w szklanych "naczyniach" inne klony, a raczej ich nieudane próby. Zdeformowane, odrażające, z drugiej strony jakby wołające o współczucie, czego najmocniejszym przykładem było żywe jeszcze ciało kobieto-podobne. Pani porucznik widząc to zapewne zauważa prostą prawdę, mogła być każdym z tych potworów i punkt drugi: nikt nie zasługuje na taki los. Ostatecznie można stwierdzić, że film nie porywa, warstwa fabularna dość skąpa(co zresztą dla serii jest standardem i w wypadku chociażby pierwszej i drugiej części zbytnio nie przeszkadza), a akcja jak zwykle dynamiczna, okraszona niezłymi efektami specjalnymi, jednak czegoś tu brakło i był to chyba dreszczyk napięcia w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-1782628306027897929?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/1782628306027897929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=1782628306027897929' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1782628306027897929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1782628306027897929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/alien-resurrection-1997.html' title='Alien Resurrection (1997)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLVLiwwbi3I/AAAAAAAAAEc/ETS4QCYfFdg/s72-c/B00000ILDG.01.LZZZZZZZ.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-1082568833339029710</id><published>2008-08-26T23:09:00.003+02:00</published><updated>2008-09-17T14:21:16.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Batman Returns (1992)</title><content type='html'>Superbohaterowie mają tendencję do wielokrotnego pojawiania się w komiksach, czy serialach animowanych, Batman również decyduje się "powrócić" ..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLRxsrdwYzI/AAAAAAAAAEE/prHcurSv1Po/s1600-h/Batman_returns_poster2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLRxsrdwYzI/AAAAAAAAAEE/prHcurSv1Po/s320/Batman_returns_poster2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238937278934442802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Drugi Batman w wydaniu Tima Burtona również okazał się trafioną produkcją. Tym razem Batman dostaje w prezencie dwóch wrogów : Pingwina i Kobietę-kota. Po raz kolejny reżyser nie mógł pozostawić samych wrogów bez swojego wkładu - Pingwin ma sporo więcej wspólnego ze zwierzakiem niż tylko nikczemny wzrost i spora tusza, wręcz chciałoby mu się współczuć. Niedługo po urodzeniu rodzice widząc zdeformowane dziecko postanawiają je wrzucić do rzeki razem z wózkiem. Chłopczyk przeżywa, zostaje przygarnięty przez innych "odmieńców" którym znudziło się występowanie w cyrku w zamian za jedzenie i schronienie. 33 lata później gromadząc już armię cyrkowców postanawia uderzyć. Żeby było weselej Pingwin robi "bum" w święta. Oczywiście Oswald(bo tak ów boss ma na imię) nie jest w ciemię bity i wie, że jeśli ma się inne plany niż stanie się numerem jeden na liście ściganych to nie powinno się ujawniać. Dzięki swojej intuicji i sprytowi(których zapewne nauczył się od cyrkowców, lub co gorsza pingwinów) staje się bohatem Gotham aspirując nawet do rangi burmistrza miasta.  Koniec końców Oswald ujawnia swoją przestępczą naturę i postanawia zmieść miasto z powierzchni ziemii z pomocą swoich kolegów, skrzydlatych nielotów. Praca Batmana typowa jak zwykle, musi ratować mieszkańców miasta przed bandytami i tym podobnymi oprychami, a dodatkowo kilka razy "popieścić się" z Cat-woman. Co ciekawe, romans między nimi odbywa się zarówno "w maskach" jak i w tradycyjny sposób. Tym sposobem reżyser wywinął się z przylepienia Bruce'owi etykietki geja, co często sugerowane jest w stosunku do postaci z komiksu. Oczywiście Burton znowu raz po raz wyśmiewa superbohatera, to każąc obrócić Batmobil aby heros również mógł odpowiedzieć ogniem(dosłownie) klaunowi korzystającemu z tegoż żywiołu, to dając mu skomputeryzowany Batarang który Batman spokojnie programuje aby trafił czterech przeciwników. Pingwin mimo ciężkiej przeszłości pomysły ma conajmniej śmieszne, jak np przejęcie sterowania nad Batmobilem i "jazda próbna" siedząc w małym samochodziku(znanym z wesołych miasteczek) stylizowanym na pojazd Bruce'a. Sam obraz miasta można odbierać conajmniej dwojako: większość plakatów, szyldów sklepów czy ogromnych symboli firm niby powinna być wesoła, lecz wykreowane usmiechy są conajmniej dwuznaczne. Innymi słowy w Gotham nawet mimo świąt i dekoracji "wieje" chłodem, a raczej złowrogością. Muzyką po raz drugi zajął się Danny Elfman i nadal radzi on sobie ze swoim zadaniem znakomicie. Film mimo upływu lat potrafi zrobić wrażenie, a wizja miasta i wydarzeń Burtona należy do conajmniej ciekawych, niekoniecznie ciepłych czy serdecznych, mimo świąt. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-1082568833339029710?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/1082568833339029710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=1082568833339029710' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1082568833339029710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1082568833339029710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/batman-returns-1992.html' title='Batman Returns (1992)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLRxsrdwYzI/AAAAAAAAAEE/prHcurSv1Po/s72-c/Batman_returns_poster2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-513617008576416315</id><published>2008-08-25T09:34:00.002+02:00</published><updated>2008-09-17T14:21:00.535+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Big Nothing (2006)</title><content type='html'>Czasem nawet najlepiej przygotowany i obmyślony plan zawodzi, tym bardziej gdy pomysłodawca przekazuje wspólnikom plan mający niewiele wspólnego z rzeczywistością..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLJhV3Iu89I/AAAAAAAAAD8/1g5oWqa4ULw/s1600-h/BigNothing2006.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLJhV3Iu89I/AAAAAAAAAD8/1g5oWqa4ULw/s320/BigNothing2006.jpg" border="0" alt="recenzje"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238356344791036882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Charlie był nauczycielem, był, ponieważ ze względów zdrowotnych nie może wykonywać zawodu. Będąc ambitnym tatusiem chce zapewnić godny byt żonie i córeczce. Zatrudnia się w lokalnym call-center, gdzie przez oczywistą niezdarność wylatuje w czasie pierwszego dnia pracy. Jednak nie byłoby tego złego co by na dobre nie wyszło: Charlie poznał Gusa, który ... ma plan. Plan dotyczy wejścia w posiadanie dużej ilości gotówki, gdyż nowopoznany kolega ma pewną palącą potrzebę. Do tego wszystkiego przyłącza się jeszcze miss nastolatek Jossie. Zawiązanie akcji nie jest rewelacyjne ale trzymie się kupy i ma jakiś sens. Potem leci już z górki, nieporozumienie goni nieporozumienie, plan Gusa różni się znacząco od tego jaki zaserwował wspólnikom, a słodka Jossie niekoniecznie jest taka milutka i bezbronna na jaką by się wydawała. Jakby nie patrzeć lubię Simona Pegga(Gus), aczkolwiek tutaj był trochę bezbarwny, wraz z rozwojem akcji stawał się coraz bardziej taki-sobie. Właściwie poziom filmu w tym wypadku był dość ściśle związany z formą Pegga, bo o ile początek wypadal nawet przyzwoicie to wraz z kontynuacją sytuacje stawały się coraz łatwiejsze do przewidzenia. Do tego można dołożyć gro żartów które zbytnio "nie przeszły" i oto mamy całe "Big nothing". O ile wszystko co napisałem to generalna krytyka i zmieszanie produkcji z błotem, o tyle podczas samego oglądania nie było tak źle. Owszem zdarzały się dłużyzny, ale nie raziło to aż tak bardzo, aczkolwiek to moze być spowodowane również faktem, że cały film to raptem 1h20min, wiec nie ma tu zbytnio czasu na przedłużanie i trzeba lecieć z pomysłem. Ogółem można obejrzeć i troche ponarzekać, można ominąć nic nie tracąc. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-513617008576416315?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/513617008576416315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=513617008576416315' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/513617008576416315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/513617008576416315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/big-nothing-2006.html' title='Big Nothing (2006)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLJhV3Iu89I/AAAAAAAAAD8/1g5oWqa4ULw/s72-c/BigNothing2006.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-8954747718534691325</id><published>2008-08-23T22:34:00.002+02:00</published><updated>2008-09-17T14:20:48.518+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Snatch (2000)</title><content type='html'>Każdy czasem ma ochotę wyśmiać jakiś schemat, czy postawę. W tym filmie śmiejemy się długo i głośno z gangsterów, którym nie zawsze wszystko wychodzi..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLB1nmbq-nI/AAAAAAAAAD0/f4aZ52weUpU/s1600-h/10068725A.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLB1nmbq-nI/AAAAAAAAAD0/f4aZ52weUpU/s320/10068725A.jpg" border="0" alt="Recenzje filmow"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237815689823844978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Zawód gangstera z definicji bywa dość poważnym, jednak nawet od tego stwierdzenia pojawiaja się wyjątki, szczególnie w komediach kryminalnych. Kilka na pozór osobnych opowieści, każda w pewnym momencie związana z handlem diamentami, a właściwie z 84 karatowym "bykiem". W tym filmie dostajemy właściwie wszystko czego dusza zapragnie. Zaczynając od świetnej obsady: Brad Pitt, Jason Statham, czy Vinnie Jones. Każdy z aktorów kreuje bardzo specyficzne postaci, w gangsterskim światku swoje miejsce znajdą wszyscy. Gość ustawiający walki bokserskie nie kryje zamiłowania do świn, a konkretnie do możliwości utylizacji zwłok z ich pomocą(a trzeba ich tylko 16, żeby w 8 min pozbyć sie 100kg zwłok), a 2 podrzędnych mafiosów próbuje terroryzować ludzi z replikami broni. Produkcję cechują kapitalne dialogi świetnie wpasowane w sytuacje. Osobne historie raz po raz przeplatają się ze sobą uzupełniając się. Gdy jedna z opowieści dostaje lekkiej zadyszki od razu przenosimy się do innej. Całość okraszona szybka i dośc radosną muzyką. Twórcy nie próżnowali i nawet tak prozaiczne aktywności jak parkowanie czy opuszczanie pojazdu mogą być wesołe, nie wspominając o jednorundowych pojedynkach bokserskich. Film właściwie kpi z wszystkiego, a umieranie(a raczej zabijanie) to ulubiony temat, okazuje się, że zabić też trzeba umieć. Osobnym właściwie tematem są Cyganie, mówiący łamanym angielskim, zbyt szybko, niewyraźnie, żyjacy w przyczepach(co znacząco ułatwia migracje) i chlejący na umór na pogrzebach bliskich. Zbierając wszystko do kupy otrzymujemy bardzo dynamiczny film, sprawnie przeplatający różne opowieści połączone ze sobą istnienim pewnego 84 karatowego diamentu. Cały tytułowy "przekręt" dotyczy właśnie jego, jest on alfą i omegą filmu, początkiem i końcem. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-8954747718534691325?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/8954747718534691325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=8954747718534691325' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8954747718534691325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8954747718534691325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/snatch-2000.html' title='Snatch (2000)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SLB1nmbq-nI/AAAAAAAAAD0/f4aZ52weUpU/s72-c/10068725A.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-384424010181297738</id><published>2008-08-20T22:54:00.008+02:00</published><updated>2008-09-17T14:20:34.915+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Street Kings (2008)</title><content type='html'>Podobno Los Angeles to miasto aniołów, twórcy usilnie spróbują przekonać widza, ze ów pogląd to nie do końca prawda..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2WAxMrUsI/AAAAAAAAAB0/OeB09G4YQDk/s1600-h/Street_KingsMP08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2WAxMrUsI/AAAAAAAAAB0/OeB09G4YQDk/s320/Street_KingsMP08.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237006881652429506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Doświadczony przez życie oficer policji, który na własną rękę chce naprawiać błędy litery prawa - brzmi banalnie. Żona zmarła, a gliniarz usilnie próbuje naprawić świat. W cieniu jego sukcesów zawodowych pozostaje prawda - sam wymierza sprawiedliwość z pomocą odpowiednich argumentów w postaci spluwy, a raporty z przebiegu akcji mają tyle wspólnego z prawdą co teoria o płaskości Ziemi. To krótka historia Toma Ludlowa(Keanu Reeves), członka elitarnej jednostki policyjnej : Ad Vice. O ile początkowo fabuła rozwija się sensownie, Tom mimo drobnych wpadek zawsze jest wyciągany z kłopotów przez swojego przełożonego - kapitana Jacka Wandera(całkiem niezły Forest Whitaker). Dopiero wraz z biegiem czasu zaczyna rozumieć, że jego firmowy "tata" nie do końca gra czysto, a koledzy którzy go kryją również mają swoje za uszami. Po śmierci swojego byłego partnera(bynajmniej nie takiego "za rączkę") postanawia mimo dawnych sporów zbadać sprawę, a ostatecznie pomścić niegdysiejszego przyjaciela. Niestety wraz z upływem czasu rozwój fabuły staje się dość zamotany, ostatecznie oprócz przypadkowego pomocnika, a właściwie podwładnego, cały oddział działa po kryjomu przeciw niemu. O ile zdarzają się produkcje mające na celu wychwalanie pod niebiosa czynów jednej jednostki, czy też po prostu wykreowanie bohatera(np &lt;a href="http://naekranie.blogspot.com/2008/08/batman.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Batman"&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;), o tyle przedstawienie Ludlowa jako maszynki do zabijania, która potrafi wykaraskać się z każdej opresji, a jedynym napojem akceptowalnym jest mała buteleczka wódki to spora przesada. Z tym , że bohaterowie z reguły przez jakiś czas dostają lanie(jak np w &lt;a href="http://naekranie.blogspot.com/2008/08/dark-knight.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"The Dark Knight"&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;), a Tom nawet idąc kopać sobie grób ma szczęście trafić na narzędzie pozwalające na uwolnienie się i załatwienie niedoszłych oprawców.  Podsumowywując: jak dla mnie bohater niezniszczalny to nie jest zbyt realistyczny kandydat na głównego bohatera thrillera kryminalnego, a zbytnie zamotanie fabuły też zbytnio nie przemawia za produkcją. Mówiąc inaczej - można ominąc bez wyrzutów sumienia. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-384424010181297738?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/384424010181297738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=384424010181297738' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/384424010181297738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/384424010181297738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/street-kings.html' title='Street Kings (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2WAxMrUsI/AAAAAAAAAB0/OeB09G4YQDk/s72-c/Street_KingsMP08.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-4236406158115468190</id><published>2008-08-19T21:18:00.004+02:00</published><updated>2008-09-17T14:20:17.250+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>The Yards (2000)</title><content type='html'>Twórcy filmów usilnie próbują przekazać widzom, że za wielkimi interesami stoją zawsze wielkie przekręty, a jakże inaczej..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Vmzojg9I/AAAAAAAAABs/4onlfWdLJDk/s1600-h/The+Yards+DVD.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Vmzojg9I/AAAAAAAAABs/4onlfWdLJDk/s320/The+Yards+DVD.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237006435629630418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Odsiadka w więzieniu, nawet dość krótka, to z reguły niezbyt miłe wspomnienie, tymbardziej że siedzi się za niepopełnioną zbrodnię kryjąc kolegów. Matka traci nerwy myśląc, że wychowała syna bandytę, ale gdy już marnotrawny powraca, to pojawiają się łzy radości. Prawdziwe problemy pojawiają się gdy trzeba wrócić do normalnego życia, lecz od czego ma się przyjaciół i rodzinę. Wujek, będący lokalną grubą rybą przemysłu kolejowego może przecież załatwić prostą posadę, wymagającą conajwyżej drobnego szkolenia. Jednak gdy marnotrawny postanawia, że coprawda będzie pracował dla wuja, jednak na zupełnie innym miejscu współpracując z kumplem, zaczyna być nieciekawie. Zwłaszcza, że zajęcia przyjaciela z legalnością maja niewiele wspólnego. Potem to już z górki .. Zarys fabularny nie jest może jakąś nowością ani kandydatem na mistrza świata, ale potem jest już tylko ciekawiej. Widz staje się mimowolnym świadkiem pracy całej hierarchi polityczno-przestępczej, związanej z wspomnianym przemysłem kolejowym. Siatka powiązań sięga coraz wyżej i zdaje się nie mieć końca. W tym miejscu oczywistym tytułem przychodzącym na myśl jest "Ojciec chrzestny". Nie chodzi tu o rozmach, bo "The Yards" nie dorównuje w tym legendzie, ale przede wszystkim oprzedstawienie struktur przestępczych. Każdy ma tu swoją rodzine, prywatne problemy, a rozwiązywanie problemów za pomocą kul należy do rzadkości i jest obowiązkiem "chłopców na posyłki". Najważniejsze oczywiście rozgrywa się pod stołem, w kopertach, obietnicach i przysługach o których nikt nie powinien się dowiedzieć. Istnieje jednak druga strona medalu, gdy pojawiają się problemy trzeba znaleźć kozła ofiarnego, a każdy szuka ochrony u osoby będącej wyżej w hierarchi. Zaufanie znika niczym dymek po papierosie, każdy chce ukryć więzy z pozostałymi członkami "instytucji", a kozioł ofiarny w mgnieniu oka zostaje sam, zanurzony "w błocie" aż po samą szyję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Produkcję cechuje spokojna i staranna realizacja, twórcom nigdzie się nie spieszy. Całość prowadzona bardzo wyraziście, widz cały czas kompletuje sobie w głowie rzeczywistą sytuację i ma czas na wnioski. Całość dopełnia świetny dobór aktorów - młodziutki Mark Wahlberg i brawurowy Joaquin Phoenix wsparci przez Jamesa Caana i Ellen Burstyn(genialna w "Requiem for a Dream"). Film zdecydowanie warty obejrzenia, z wielu względów. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-4236406158115468190?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/4236406158115468190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=4236406158115468190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/4236406158115468190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/4236406158115468190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/yards.html' title='The Yards (2000)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Vmzojg9I/AAAAAAAAABs/4onlfWdLJDk/s72-c/The+Yards+DVD.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-9025252635015538545</id><published>2008-08-18T22:46:00.004+02:00</published><updated>2008-09-17T14:20:03.368+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Demony wojny wg Goi (1998)</title><content type='html'>Bogusław Linda ze spluwą, Władysław Pasikowski jako reżyser, dużo strzelania, trochę przemyśleń i konflikt w byłej Jugosławii, jako wstęp do filmu są całkiem zachęcające..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2WgyeNOsI/AAAAAAAAAB8/gRyGMgL8WM0/s1600-h/demony_n.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2WgyeNOsI/AAAAAAAAAB8/gRyGMgL8WM0/s320/demony_n.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237007431750204098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Filmów o konfliktach zbrojnych było mnóstwo, bywały lepsze i gorsze, niemniej zbierając czołówkę polskich aktorów zwiększa się znacząco szanse na udaną produkcję. W tym przypadku Władysław Pasikowski zaprasza elitę polskich aktorów w Tatry i kilka innych miejsc, celem pokazania wydarzeń, które mogłyby się zdarzyć na terenach byłej Jugosławii w 1996 roku. Głównym bohaterem, a zarazem i herosem filmu jest dowódca oddziału major Heller, który służąc w siłach IFORu, w ramach programu ONZ, sprzeciwia się wykonaniu rozkazów. Niesubordynacja w wojsku musi mieć swoje konsekwencje, nie inaczej jest tutaj. Film nie ma jakiegoś głównego "planu" do spełnienia, jest o wszystkim, po trochu. Trochę o męskości i pewności siebie(Bogusław Linda, a jakże), która bywa czasem zgubna, ciągnąc za sobą kolejne złe decyzje przez niemożność przyznania się do błędu, czytaj męska duma ponad wszystko. Typowo dla dramatów wojennych część historii traktuje o specyficznej wierności i braterstwie panującym wewnątrz oddziału. Każdy członek zespołu ma swoją własną osobowość, cele w "wycieczce" do Bośni, które zostają brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość. Część z wojskowych decydujących się na udział w misji pokojowej zdecydowanie chętniej widziałaby się z wiadrem wody w ręku, zamiast karabinem, który o dziwo strzela i na dodatek może zrobić poważną krzywdę. Jeśli już mowa o wierności to nie obyłoby się bez zdrady, w końcu dla niektórych hasło "pieniądze to nie wszystko" zbyt przekonujące nie jest. Ogólnie od reżysera otrzymujemy misz-masz wszystkiego związanego w jakiś sposób z konfliktami zbrojnymi, mamy twardzieli i żołnierzy-panienki, wierność i braterstwo naprzeciw korupcji. Wszystko to przy elitarnej obsadzie aktorskiej i z całkiem estetycznie wykonanymi efektami specjalnymi, szczególnie jak na polskie warunki. Zdecydowanie można obejrzeć. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-9025252635015538545?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/9025252635015538545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=9025252635015538545' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/9025252635015538545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/9025252635015538545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/demony-wojny-wg-goi.html' title='Demony wojny wg Goi (1998)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2WgyeNOsI/AAAAAAAAAB8/gRyGMgL8WM0/s72-c/demony_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-3866613772686559284</id><published>2008-08-17T21:51:00.003+02:00</published><updated>2008-09-17T14:19:49.788+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Shoot'em up! (2007)</title><content type='html'>Zabijanie w filmach już nikogo nie dziwi, ot chleb powszedni dla każdego widza, jednak czasem zdarza się produkcja traktująca temat z przymrużeniem oka, całkiem sporym zresztą..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2XFNNjuiI/AAAAAAAAACE/USa9ew2mxSc/s1600-h/shoot_em_up.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2XFNNjuiI/AAAAAAAAACE/USa9ew2mxSc/s320/shoot_em_up.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237008057403423266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Clive Owen kojarzy się z typem twardziela. Świetnie pasuje jako osobnik biegający wszędzie ze spluwą, zabijający wszystko co się rusza wszystkim co się rusza, przy okazji paląc papierosa i ciągnący za sobą stadko kobiet. Na szczęście sam potrafi śmiać się z takich ról i właśnie o tym jest Shoot'em up. Określenie produkcji jako film akcji trochę mija się z celem, gdyż mimo iż tej jest co niemiara, to twórcy wyśmiewaja kolejne motywy znane właśnie z takich tworów. Nie trudno dopatrzyć się nawiązań do Matrixa, czy Sin City(gdzie Owen grał twardziela). Jak na czarną komedię przystało, zabawy jest mnóstwo. Reżyser co chwila puszcza do widza "oczko" to zmuszając pana Smitha(Owen) do odbierania porodu w środku strzelaniny, to do "stosownego" użycia marchewki, z braku lepszej broni pod ręką. Jeśli chodzi o efekty pogodowe, to dominuje nawałnica .. zwłok, innymi słowy trup ściele się gęsto. Aby zrównoważyć "siły dobra", mamy pana Hertza(świetny Paul Giamatti) który zmuszony jest ścigać Smitha, a cała szopka toczy się o życie noworodka(gdyż ten został "poczęty" tylko w jednym celu). Jak na jednego z włodarzy operacji przystało Hertz nie angażuje się zbytnio w walke, gdyż przeżywa drobne kłopoty małżeńskie, a na dodatek musi kupic prezent synowi na urodziny. Nawet mafiosi mają swoje rodzinne kłopoty ważniejsza od "brudnej roboty". Wszystkie strzelaniny mimo mnogości nie nudzą, twórcy wykazali się ogromem pomysłów na przedstawienie scen walki i rozwiązanie problemów uśmiercania "zasobów ludzkich". Fabuła jest właściwie nieistotna, gdyż to akcja jest pierwszoplanową aktorką tego filmu. Produkcja godna polecenia dla ludzi lubiących czarny humor i oczekujących prostej rozrywki, po prostu: bawimy się razem z Clive'm Owenem i Paul'em Giamatti'm.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-3866613772686559284?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/3866613772686559284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=3866613772686559284' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/3866613772686559284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/3866613772686559284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/shootem-up.html' title='Shoot&apos;em up! (2007)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2XFNNjuiI/AAAAAAAAACE/USa9ew2mxSc/s72-c/shoot_em_up.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-1543618617654225610</id><published>2008-08-16T23:37:00.004+02:00</published><updated>2008-09-17T14:19:32.538+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Paragraf 78: Punkt 1 &amp; Punkt 2 (2007)</title><content type='html'>Misje z nazwy ratownicze nie zawsze muszą mieć takie rzeczywiste przeznaczenie, zwłaszcza jeśli należy się do byłej jednostki specnazu, a samo wezwanie jest conajmniej zagadkowe..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Xg5Y_GFI/AAAAAAAAACM/BoLuewdH9Xo/s1600-h/1172322264_paragraf78.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Xg5Y_GFI/AAAAAAAAACM/BoLuewdH9Xo/s320/1172322264_paragraf78.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237008533118982226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Okazuje się, że za naszą wschodnią granicą, w chłodnawej Rosji również znają pojęcie filmu. Nawet zdarza się Rosjanom stworzyć coś, co pójdzie w świat zbytnio nie odbiegając pomysłem ani rozmachem od Hollywoodzkich produkcji. Żeby nie było tak wesoło, to nasi sąsiedzi popełnili ciekawy "trik" dzieląc film jednolity fabularnie na dwie części i "rzucając" ich premiery do kin w miesięcznej odległość. Nie byłoby w tym nic dziwnego(bo przecież różne trylogie, czy części połączone(Matrix Reaktywacja i Rewolucje) to dzisiaj norma), gdyby nie to, że pierwsza część zostawia widza z ogromnym pytajnikiem(słynne cliffhangery na końcu sezonu znane z seriali) nie dając mu uprzednio prawie nic, oprócz historii związków międzyosobowych. Nie oglądając Punktu 1 za to nie sposób zrozumieć zależności międzyludzkie w Punkcie 2 i koło się zamyka, trzeba obejrzeć obie części, najlepiej z marszu.  Co do samego filmu to zaczyna się bardzo typowo, oddział specnazu rozpada się ze względu na konflikt między członkami, jednak ze specjalnych względów po kilku latach zostaje on odtworzony, aby wykonać jeszcze jedną misję. Oddział musi zbadać pewną bazę wojskowo - naukową, która rzekomo nie istnieje, zlikwidowana na podstawie umów międzynarodowych. Świetlana przyszłość, a raczej cud świata patrząc na Rosję. Skoro już wszystko dzieje się z udziałem żołnierzy ze wschodu, toteż cała akcja przypomina dla nich czeski film, nikt nic nie wie, no może oprócz pracownika naukowego, który zbytnio nie kwapi się zdradzić wojakom prawdy nt akcji. Ostateczne rozwiązanie całej akcji nie zbyt przewidywalne, wręcz lekko przewrotne, gdyż dopiero z czasem widz dostaje powoli wskazówki nt tego, że przez cały czas dowódca oddziału próbuje się zrehabilitować za dawne urazy. Wszystkiemu towarzyszy sporo wartkiej akcji i miłych dla oka efektów specjalnych. Może i w niektórych momentach walki zdają się być mocno przegięte, ale jednak pasują do wymowy całości. Rewelacji nie ma, ale film ogląda się bardzo dobrze, biorąc oczywiście pod uwage obejrzenie obu części, z "taktyczną" przerwą pomiędzy. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-1543618617654225610?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/1543618617654225610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=1543618617654225610' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1543618617654225610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1543618617654225610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/paragraf-78-punkt-1-punkt-2.html' title='Paragraf 78: Punkt 1 &amp; Punkt 2 (2007)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Xg5Y_GFI/AAAAAAAAACM/BoLuewdH9Xo/s72-c/1172322264_paragraf78.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-8532501567380597620</id><published>2008-08-15T18:18:00.003+02:00</published><updated>2008-09-17T14:18:56.452+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Wanted (2008)</title><content type='html'>Co by było, gdybyś nie posiadał wiedzy nt tego, jak działają różne rzeczy? Na przykład tego, że kula z pistoletu musi lecieć prosto. Wtedy życie mogłoby wyglądać trochę inaczej, jak w filmie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2X-he1jzI/AAAAAAAAACU/PZ4bX85JZ-A/s1600-h/Wanted_film_poster.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2X-he1jzI/AAAAAAAAACU/PZ4bX85JZ-A/s320/Wanted_film_poster.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237009042097147698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Życie bywa ciężkie będąc największym nieudacznikiem XXI wieku. W pracy jesteś poniewierany, dziewczyna zdradza cię z najlepszym kumplem, a na koncie manko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jutro też jest dzień, który będzie taki sam, albo i gorszy. Perspektywy więc niezbyt ciekawe, a jedynym pewnikiem jest zakup kolejnego pudełka leków na atak lęku. Jednak okazuje się, że nawet taki człowiek może mieć w sobie coś szczególnego. Fabularnie nic nowego, zresztą w tym filmie fabuła schodzi na drugi, a czasem nawet na trzeci plan. Jest dlatego, że akcja musi mieć jakiś sens. No właśnie akcja, główny punkt imprezy. Wszędzie jej pełno, cały czas na wysokim poziomie, czasem lekko zwalnia, dając miejsce rozwojowi fabuły, niezbyt zmyślnej zresztą. Oczywiście w czasie akcji główną rolę pełni widowiskowość i tutaj film wznosi się na wyżyny, efekty specjalne zrobione brawurowo również zachęcają do obejrzenia. Żeby film nie był zbyt poważny, twórcom zdarza się kilkukrotnie zażartować, w sposób dość celny zresztą. I dla mnie tu kończą się zalety filmu, a zaczynają wady, gdyż jak na film akcji, to momentami zbytnio się dłuży i próbuje tłumaczyć akcję wątkiem fabularnym, innymi słowy dostaje lekkiej zadyszki i nagle ostro przystopowywuje. Niemniej jest to odpowiednia cena, w zamian za dziesiątki pomysłów w kwestii wykorzystania "podręcznych przedmiotów" do walki. To jeden z niewielu filmów, który daje widzowi przyjemność z oglądania samego strzelania, które zostało właściwie "odkryte" na nowo. Na osłodzenie życia jedną z głównych ról gra Angelina Jolie. &lt;br /&gt;Jak podsumować "Wanted"? W niektórych kwestiach film jest rewelacyjny i należą się czapki z głów dla twórców, w innych lekko kuleje, toteż produkcje obejrzeć można, może nawet warto, ale jak dla mnie, to nie trzeba. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-8532501567380597620?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/8532501567380597620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=8532501567380597620' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8532501567380597620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8532501567380597620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/wanted.html' title='Wanted (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2X-he1jzI/AAAAAAAAACU/PZ4bX85JZ-A/s72-c/Wanted_film_poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-1718566919085913587</id><published>2008-08-14T17:25:00.006+02:00</published><updated>2008-09-17T14:18:43.361+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Batman (1989)</title><content type='html'>Każdego czasem nachodzi pomysł odświeżenia sobie kilku klasyków, ciągnięty premierą "Mrocznego Rycerza" postanowiłem obejrzeć stareńkiego Batmana, "urodzonego" w 1989 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2ZJ8zo8PI/AAAAAAAAACc/TazJs-x5gqs/s1600-h/MV5BMjAyMjMxODczNV5BMl5BanBnXkFtZTYwNDI5Mjk5._V1._SX216_SY325_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2ZJ8zo8PI/AAAAAAAAACc/TazJs-x5gqs/s320/MV5BMjAyMjMxODczNV5BMl5BanBnXkFtZTYwNDI5Mjk5._V1._SX216_SY325_.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237010337922347250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;W momencie premiery "Batmana" mało kto słyszał o Timie Burtonie. Do tego czasu znany był tylko z reżyserii "Soku z żuka". "Batmanem" pokazał światu, że całkiem zakręcony z niego człowiek, a i filmy wiele od tego nie odstają. Tym dziełem zapewnił on również sukces kasowy następnym częścią filmów o  Bruce'ie Wayne'ie. Naprzeciw symbolu walki ze złem staje Joker, w którego wciela się Jack Nicholson, reżyserski strzał w dziesiątkę. Film właściwie staje się opowieścią o przemianie drugorzędnego gangstera w umalowanego odmieńca pragnącego szerzyć chaos i zniszczenie w Gotham City. Jest on najbardziej wyrazistą postacią chociażby z tego względu, że cały czas przebiera w najróżniejszych kolorach, przeciwnie do mrocznego Gotham, gdzie na każdym rogu szerzy się szeroko pojęty występek. Nicholson potrafi świetnie grać zarówno chłodnego gangstera wykonującego kolejne zlecenia jak i sarkastycznego psychopatę Jokera, bawiącego się cały czas w sposób właściwy tylko jemu. I tu objawia się esencja twórczości Burtona, jakkolwiek sam komiks jak i akcja filmu nie byłyby poważne, tak reżyser co chwila puszcze do widza "oczka". Batman "prezentuje skrzydełka", a Joker często przesadza w zabawności, to tańcząc, to "zabijając" telewizor, czy opalając się w reklamie "swoich produktów". Wielce wyszkoleni przeciwnicy? Kolega nożownik po półminutowej prezentacji swojego kunsztu zostaje po prostu zdruzgotany jednym prostym kopniakiem w wykonaniu Batmana. Z czasem takie właśnie specyficzne poczucie humoru stało się domeną i znakiem towarowym Burtona, u którego prawie nic nie jest do końca 'na serio'. Muzyka to również mocna strona filmu, wpasowywuje się w akcję, cichnie i nasila sie, kiedy trzeba.&lt;br /&gt;"Batman" to już klasyk w twórczości Tima Burtona, znany, doceniony, rozpoczynający filmowy cykl o mrocznym mścicielu, klasyk warty obejrzenia, chociażby ze względu na niezapomnianego Nicholsona.  &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-1718566919085913587?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/1718566919085913587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=1718566919085913587' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1718566919085913587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1718566919085913587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/batman.html' title='Batman (1989)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2ZJ8zo8PI/AAAAAAAAACc/TazJs-x5gqs/s72-c/MV5BMjAyMjMxODczNV5BMl5BanBnXkFtZTYwNDI5Mjk5._V1._SX216_SY325_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-1887953198513857187</id><published>2008-08-13T16:21:00.005+02:00</published><updated>2008-09-17T14:18:25.937+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>The Dark Knight (2008)</title><content type='html'>Batman powraca, by tym razem oddać się na całego walce z mafijnym światkiem Gotham City, jednak sami mafiozi to nie największy problem Bruce'a Wayne'a..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Z3g2BW-I/AAAAAAAAACk/_-ltC6scC0s/s1600-h/wpf_the-dark-knight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Z3g2BW-I/AAAAAAAAACk/_-ltC6scC0s/s320/wpf_the-dark-knight.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237011120690125794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Drugi Batman w reżyserii Christophera Nolana, kontynuacja bardzo dobrego Batman Begins. Film sporo czasu przed premierą zapewnił sobie ogromną widownie. Częściowo z tego powodu, że to kolejny "Batman", który nawet jeśliby okazał się kompletną kaszką to zebrałby rzesze fanów w kinach. Częściowo dlatego, że poprzednia część przypadła ludziom do gustu, poważny Batman wcale nie musi być nudny. Po trzecie czynnikiem promującym film była również tragiczna śmierć Heath'a Ledgera. Jakkolwiek bolesna owa strata by była, tak ilość ludzi chętnych ją zobaczyć z miejsca rośnie o kilka procent, o ironio. No i oczywiście galeria sław z Christianem Bale, Morganem Freemanem czy Gary'm Oldmanem na czele. Zgodnie z zapowiedzią końcówki "Batman Begins", walka z przestępczościa dopiero się rozpoczeła, toteż Batman zaczyna powoli "brać się" za mafijne grube ryby, przy okazji natykając się na bliżej nieznanego Jokera. Dodatkowo w mieście pojawia się nowy prokurator generalny, Harvey Dent. Mamy więc dwóch znanych bohaterów komiksów o Batmanie. Szczegółow fabuły nie ma sensu zdradzać, gdyż film trzeba obejrzeć. Właściwie w poczynaniach Batmana było już wszystko, od prostej walki z przestępcami(czyli z zasady: o naprawe Gotham), po agresję z chęci czystej zemsty. Batman leżał i kwiczał, nieraz prawie "zszedł", ale zawsze jakoś się udawało, nic nowego wymyślić się nie da. Co otrzymujemy w tej części Nietoperza? Świetny obraz Gotham City, mroczny, straszny, a zarazem wielki. A w Gotham osobnika szybko wspinającego się po gangsterskiej drabince, Jokera. Jokera jak dla mnie idealnego, sarkastycznego, z jednej strony strasznego, i psychotycznego, z drugiej zabawnego. Heath Ledger "ukradł" ten film Christianowi Bale, który pozostaje daleko w cieniu Jokera. Kontynuując temat Bale, moim zdaniem jest on świetny tylko jako Bruce Wayne, po ubraniu maski zdaje się troche jakby zbyt "dziecinny" jak na nocnego mściciela. Największym chyba błędem twórców było zatrudnienie Maggie Gyllenhaal do roli Rachel(w poprzedniej części Katie Holmes). Ciężko cokolwiek skomentować, po prostu w moim osobistym odczuciu była żenująca i ni w kij ni w oko nie nadawała się do tej roli. Niby postać Rachel nie jest do końca pierwszoplanowa, ale w tym wypadku była równie wyrazista jak czyjeś zwłoki koło śmietnika. &lt;br /&gt;Film sam w sobie świetny, budujący powoli Jokera jako symbol wszechobecnego chaosu i złej natury człowieka. Próbującego pokazać, że w głębi duszy każdy człowieka, poddany odpowiedniemu impulsowi staje się zły. Pozycja obowiązkowa do obejrzenia. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-1887953198513857187?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/1887953198513857187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=1887953198513857187' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1887953198513857187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1887953198513857187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/dark-knight.html' title='The Dark Knight (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2Z3g2BW-I/AAAAAAAAACk/_-ltC6scC0s/s72-c/wpf_the-dark-knight.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-8685658436125758048</id><published>2008-08-12T15:57:00.003+02:00</published><updated>2008-09-17T14:18:11.878+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Hancock (2008)</title><content type='html'>Superbohater który chleje na umór, a ratowaniem świata zajmuje się tylko w wolnej chwili i prawie pod przymusem? Nie może być? Poznaj Hancocka..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2aRHEyJPI/AAAAAAAAACs/UkKT73g9eNc/s1600-h/hancock1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2aRHEyJPI/AAAAAAAAACs/UkKT73g9eNc/s320/hancock1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237011560449320178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Godzina 10 rano, dla Ciebie to środek nocy. Jesteś budzony przez jakiegoś małolata, całkiem jeszcze wczorajszy, na ławce w środku miasta. Pod ławką reszta alkoholu po którą sięgasz niejako automatycznie, w międzyczasie zwyzywany od 'dupków'. I na dodatek nazywasz się Hancock i jesteś superbohaterem. Brzmi nieznajomo? Bo to coś nowego wśród wszystkich filmów o herosach obdarzonych nadludzkimi siłami. Hancock to przeciwieństwo doskonałości, pomaganie ludziom to dla niego wyrok, od którego próbuje się odwoływać wykonując wprawdzie swoją pracę, której rezultaty jednak są dość przewrotne. W dodatku bardzo nielubi określenia 'dupek' w stosunku do siebie, którym obdarzany jest dość często. Jednak nasz chojrak ma szczęście, spotyka Ray'a Embrey'a, specjalistę od kreowania wizerunku, który chwilowo cierpi na brak sukcesów...&lt;br /&gt;Jeśliby określić film jako komedię, to zbyt dużo w niej dramatu, jeśli dramatem, to odwrotnie. Kapitalnie spisał się Will Smith, zarówno w 'pajacowaniu' jak i części dramatycznej. Większa część filmu to ogromny pakiet szyderstwa z doskonałości herosów pokroju Batmana, twórcy bawią się konwencją. Hancock będąc właściwie nieśmiertelnym używa swojej siły nie tylko przeciw przestępcom, ale i ku własnemu zadowoleniu czyniąc ogólną demolkę. Kultura i etykieta? To Hancocka nie dotyczy, w końcu stojąc ponad prawem może lądować robiąc dziesięciometrową dziurę w asfalciem, a ratując przed tragedią na torach woli "zatrzymać" pociąg niż odsunąć delikwenta z opresji. Niemniej ma też swoje słabe strony, do których należy chociażby fakt tego, iż nie ma bladego pojęcia o swojej przeszłości, a która jak zwykle od pewnego momentu staje się kluczowa. &lt;br /&gt;Film jest warty obejrzenia chociażby ze względu na nieszablonowość, widać że twórcy bawili się tworząc równie dobrze jak widz. Mimo tego, że główną częścią filmu jest obraz przemiany bohatera na lepsze, realizowany już na wszystkie możliwe sposoby i wariacje, to "Hancock" nie nudzi, wręcz przeciwnie, dostarcza półtoragodzinnej rozrywki, dobrej rozrywki.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-8685658436125758048?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/8685658436125758048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=8685658436125758048' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8685658436125758048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8685658436125758048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/hancock.html' title='Hancock (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2aRHEyJPI/AAAAAAAAACs/UkKT73g9eNc/s72-c/hancock1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-1597094486424362653</id><published>2008-08-07T15:23:00.005+02:00</published><updated>2008-09-17T14:17:58.611+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Ghost Rider (2007)</title><content type='html'>Pierwszym moim skojarzeniem, gdy słyszę słowo komiks, jest dzieciak w wieku 10-14 lat, siedzący obok sterty lekko wyblakłych gazet. Zaczytany w przygodach Batmana, Supermana czy G.I.Joe, pragnący tak jak oni ratować swiat przed złem ..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2a4Y_UUJI/AAAAAAAAAC0/kuu44WlVoPc/s1600-h/ghostrider_d.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2a4Y_UUJI/AAAAAAAAAC0/kuu44WlVoPc/s320/ghostrider_d.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237012235273130130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Na wstępie muszę uprzedzić czytelnika: nie czytałem komiksów spod znaku Ghost Ridera, toteż moja wiedza nt wydarzeń zawartych tam jest po prostu zerowa, 100% skupienia na filmie. Otóż młody chłopak, syn motorowego kaskadera podąża śladami ojca, całkiem nieźle sobie poczynając. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego ojciec ma raka, to jednak nie jest jeszcze szczyt problemów. Prawdziwy problem zaczyna się w momencie pojawienia się Mefistofelesa z propozycją uzdrowienia ojca w zamian za postawienia przysłowiowego 'krzyżyka' na kartce. Takim oto sposobem nie do końca świadomy Johnny Blaze podpisał cyrograf, który wszystko zmienia. Johnny wyjeżdża z miasta zostawiając za sobą ukochaną, wyrolowany przez 'kolegę' z podziemia. Bardzo typowo jak na bohatera komiksu, później nie mniej przewidywalnie, no ale tego typu komiksy robi się przecież 'na jedno kopyto', widziałeś jeden, widziałeś wszystkie, pozostaje czysta rozrywka. Tej tutaj zbyt dużo nie uświadczyłem, owszem efekty specjalne były w porządku, dobór aktorów też niezły (Nicolas Cage + Eva Mendes), ale czegoś brakło. Tym czymś był pomysł na film, momentami próbuje śmieszyć, to znowu smucić. Superbohater musi się czymś wyróżniać, Superman latał, Batman miał milion 'zabawek', a Ghost Rider raptem 'palący' motor, łańcuch i strzelbę, autorzy mu trochę poskąpili. O ile lubię Nicolasa Cage'a, o tyle tutaj był tylko powodem mojego zdenerwowania, nienaturalny, nie 'czujący' postaci, a szkoda. Akcja niestety nie porywa, wszystko powoli, stopniowo, dużo gadaniny na tematy kompletnie niepotrzebne, co niepotrzebnie wydłuża męczarnię. Biorąc pod uwagę, że zapewne pewna część ludzi czytała komiks, mógłbym tylko im polecić obejrzenie tego filmu, ale po przemyśleniu stwierdzam, że tylko bym się im naraził. Można ominąć, szerokim łukiem. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-1597094486424362653?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/1597094486424362653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=1597094486424362653' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1597094486424362653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/1597094486424362653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/pierwszym-moim-skojarzeniem-gdy-sysz.html' title='Ghost Rider (2007)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2a4Y_UUJI/AAAAAAAAAC0/kuu44WlVoPc/s72-c/ghostrider_d.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-7644253769760906606</id><published>2008-08-06T11:14:00.006+02:00</published><updated>2008-09-17T14:17:45.100+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>21 (2008)</title><content type='html'>Filmów o hazardzie nie ma zbyt wiele ostatnimi czasy, a tym bardziej z aktorami pokroju Kevin'a Spacey. Do tego hulanka i swawola w mieście, w którym możesz stać się kimkolwiek chcesz, czyli Las Vegas ..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2beVga8BI/AAAAAAAAAC8/64Nj-dw2GM8/s1600-h/21-movie-poster-kevin-spacey-kate-bosworth.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2beVga8BI/AAAAAAAAAC8/64Nj-dw2GM8/s320/21-movie-poster-kevin-spacey-kate-bosworth.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237012887173263378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;21-szczęśliwa liczba, szczególnie jeśli siedzisz właśnie w kasynie grając w blackjacka, i to właśnie Ty masz tyle w kartach. Hazard to jedna z lubianych rozrywek, ludzie próbują w nim sił niezależnie od wieku, zdrowia, czy też możliwości finansowych. Sam pomysł 'wygrania' z krupierem jest bardzo ekscytujący, niejeden chciałby wyjść 'na swoje', nawet biorąc pod uwagę możliwość oszustwa. Tu jednak od razu razu każdy wyobraża sobie sztab ludzi wpatrzonych w obraz z wszechobecnych kamer, a na zapleczu kilku mięśniaków skutecznie 'wybijających' ludziom z głów pomysł oszukiwania kasyna. Niemniej zawsze znajdą się chętni, sądzący że to właśnie im uda się przechytrzyć system i wyjść z kasyna z pełnymi worami gotówki i właśnie tutaj zaczyna się rzeczony film. Ben Campbell jest typem uzdolnionego pracusia, kończy właśnie politechnikę w Massachusetts, a jego marzeniem jest dostanie się na Harvard. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie to, że aby tam studiować potrzebuje 300 000 dolarów, których oczywiście nie posiada. Z 'pomocą' przychodzi jeden z profesorów, zajmujący się wraz z kilkoma wybranymi studentami rozpracowywaniem blackjacka, czyli kasynowej wersji gry w 'oczko'. Nasz dzielny bohater oczywiście początkowo odmawia tłumacząc, że to nie dla niego, lecz z oczywistych względów (pieniądze, piękna dziewczyna) w końcu się godzi. Ta decyzja niesie ze sobą sporo konsekwencji, które oprócz bohatera odczują również jego najbliżsi przyjaciele(którzy jak przystało na zawziętych uczelnianych naukowców pojawiają się na imprezach tylko w jednym celu - próby 'zaliczenia') i matka. Wyjazdy do kasyna w Vegas zmieniają wszystko, bo jak film mówi: w Vegas możesz stać się kimkolwiek chcesz. Reżyser nie ustrzegł się kilku absurdów takich jak trzymanie pieniędzy w skarpetkach. Mimo tego, że większa część filmu jest strasznie schematyczna, to nie przeszkadza to zbytnio w odbiorze, a Kevin Spacey w każdej formie jest mile widziany i wydatnie podnosi przyjemność z oglądania. Pozycja doskonałą nie jest, ale myślę, że nie ma na co narzekać, solidny film, bez fajerwerków.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-7644253769760906606?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/7644253769760906606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=7644253769760906606' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/7644253769760906606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/7644253769760906606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/21_06.html' title='21 (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2beVga8BI/AAAAAAAAAC8/64Nj-dw2GM8/s72-c/21-movie-poster-kevin-spacey-kate-bosworth.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-2806080412004879927</id><published>2008-08-05T22:17:00.005+02:00</published><updated>2008-09-17T14:17:27.749+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Batman Begins (2005)</title><content type='html'>Przygód człowieka-nietoperza część dalsza, a może raczej(odpowiednio do tytułu) wcześniejsza. Stosunkowo młody jak na reżysera Christopher Nolan dowodzi tutaj grupką gwiazd, wśród których są m.in. Christian Bale, czy Morgan Freeman, a dowodzi nimi całkiem skutecznie ..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2bwg8NWlI/AAAAAAAAADE/SBnSP6iEYh4/s1600-h/b_batman_begins.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2bwg8NWlI/AAAAAAAAADE/SBnSP6iEYh4/s320/b_batman_begins.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237013199480248914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Szybki, silny, nieuchwytny, przystojny, doświadczony życiem, prowadzący podwójne życie i działający w przebraniu. Tak w skrócie można streścić życie większości superbohaterów, do których przecież Batman należy. O genezie takiego, a nie innego obrazu herosów można by długo pisać, Człowiek-nietoperz zbytnio się tutaj nie wyróżnia. Sylwetkę Bruce'a Wayne'a znają chyba wszyscy, czy to z komiksów. seriali animowanych, czy też filmów więc tą kwestię można pominąć. Czym wyróżnia się więc ta część? Bardzo dobrze ukazanym, powolnym, acz zdecydowanym przeistoczeniem się młodego Bruce'a w 'postrach' złoczyńców i tym podobnej maści ludzi z Gotham City, w końcu nawet sam superbohater nie rodzi się z niezwyklymi umiejętnościami. Reżyser (Christopher Nolan) proces przemiany prowadzi spokojnie, zarówno na gruncie ideowo-filozoficznym jak i umiejętności walki. Oczywiście nasz idol nim nabierze doświadczenia musi dostać kilka solidnych kopniaków od mistrza(tu świetny Liam Neeson jako Henri Ducard). Co jest jeszcze ważnego w życiu herosa? Na pewno kobiety, a może raczej kobieta(niezła Katie Holmes), która jak to zwykle bywa nie ma zielonego pojęcia o tym, że jej kolega z podwórka ma zamiłowanie do przebierania się i kopania tyłków 'tym złym' pod osłoną nocy. Żeby nasz zuch nie odczuwał samotności w walce ze złem, dostaje 'wtykę' w postaci mundurowego, jednego z niewielu 'dobrych glin', Jim'a Gordona. Jak na film o superbohaterze przystało, Batmanowi kilkukrotnie zostaje spuszczone przysłowiowe lanie, jednak ostatecznie 'wynagradza' on to wszystkim z nawiązką. Życie i działanie herosa byłoby niczym gdyby nie 'zabawki', którymi on dysponuje, a w arsenał których wchodzą m.in. pelerynka potrafiąca prawie latać, czy pojazd, sugerujący wyglądem czołg, a możliwościami sporą staje bojową. Dostajemy więc historię o tym, jak Bruce Wayne wybrał czerwoną pigułkę i wraz z biegnącym czasem dowiaduje się jak głęboko sięga królicza nora, historię wartą obejrzenia.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-2806080412004879927?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/2806080412004879927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=2806080412004879927' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/2806080412004879927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/2806080412004879927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/batman-begins.html' title='Batman Begins (2005)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2bwg8NWlI/AAAAAAAAADE/SBnSP6iEYh4/s72-c/b_batman_begins.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-57452152904500492</id><published>2008-08-05T15:16:00.004+02:00</published><updated>2008-09-17T14:17:06.941+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Alien (1979)</title><content type='html'>Chyba każdy widział choć raz Obcego, ba, pewnie kilka razy. Ja postanowiłem usiąść do niego po raz niewiadomo który i nadal oglądam go z przyjemnością ..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cH3Bn1DI/AAAAAAAAADM/GP8Qwoa4Vao/s1600-h/alien-movie-poster.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cH3Bn1DI/AAAAAAAAADM/GP8Qwoa4Vao/s320/alien-movie-poster.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237013600545526834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Obcy, organizm doskonały, podobno nie da się go zabić, toteż wszelka walka i opór wydają się bezsensowne, ja jednak spróbuję. O tym dziele Ridley'a Scott'a można pisać wiele, na przeróżne tematy. Czemu? Bo chyba wszystko udało się tak dobrze, jak tylko mogło. Bo nie mając dostępu do rozwiniętych narzędzi graficznych stworzony został wspaniały pokład tytułowego Nostromo, na którym wszystkie 'guziczki' i 'ekraniki' żyją własnym życiem. Bo to co się dzieje niepokoi widza, nie trzeba tutaj hektolitrów krwi i krzyków na cały regulator, żeby przestraszyć. Obcy nie hasa sobie spokojnie po pokladzie, widzimy  go raptem kilka razy, ale za to jakich. Bo udało się stworzenie horroru, w którym głównym źródłem strachu, a raczej obrzydzenia nie są sceny dekapitacji, czy wbijania noży o gałki oczne. Trzeba wiedzieć, że brutalność została tu dość mocno ograniczona, czy to źle? Oczywiście, że nie, w odpowiednich momentach twórcy zostawiają niedopowiedzenia(a raczej 'niedopokazania'), istny raj dla wyobraźni. Oprawa muzyczno dźwiękowa to kolejna mocna strona filmu, w tym wypadku mistrzostwo tkwi w prostocie. Muzyka cicha, raczej w tle, ale dziwnie niepokojąca. Jak prosto wyróżnić jakieś dźwieki? Najprościej ciszą, ta objawia się zawsze w najbardziej odpowiednim momencie, każe czekać na jakies wydarzenie. Czym się jeszcze Obcy wyróżnił? widokiem z pierwszej osoby, tak częśto wykorzystywanym obecnie. Chyba nie jestem jedynym, który biegnąc razem z Ripley próbował patrzeć w boki, aby upewnić się, czy nie jest to niebezpieczeństwo ze strony .... kukły. Obcy nie jest przecież generowany komputerowo, ale 'ubierany' przez poteżnie zbudowanego człowieka. Dla mnie owa kukiełka ciągle wygrywa z nowoczesnymi 'obcymi' i innymi stworami stworzonymi od A do Z przez speców od grafiki i animacji. Film swą atmosferę zawdzięcza ogromnej ilości ... ciemności, która jak wiadomo skrywa wszystko, co można sobie wyobrazić. Film reklamowany był hasłem "w kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku" i właśnie w tym kryje się część sukcesu filmu, gdyż kumuluje on najprostsze ludzkie lęki. Lęk przed nieznanym, przed brakiem jakiejkolwiek pomocy w obliczu zagrożenia, przed bezsilnością w obliczu zagrożenia i wreszcie: przed śmiercią. Podczas suszy na rynku nowych horrorów warto wrócić właśnie do tego klasyka.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-57452152904500492?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/57452152904500492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=57452152904500492' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/57452152904500492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/57452152904500492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/alien.html' title='Alien (1979)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cH3Bn1DI/AAAAAAAAADM/GP8Qwoa4Vao/s72-c/alien-movie-poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-4636813460810409812</id><published>2008-08-04T23:50:00.005+02:00</published><updated>2008-09-17T14:16:45.383+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Stop-Loss (2008)</title><content type='html'>Filmów traktujących o wojnie i byciu żołnierzem wychodzi każdego roku od groma. Ta pozycja wyróżnia się tym, że najważniejsze nie jest tu bieganie z przysłowiowym kałachem i strzelanie do wroga, ale coś zupełnie innego ..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cZtUOy_I/AAAAAAAAADU/6i5v5RyGc-g/s1600-h/stop-loss.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cZtUOy_I/AAAAAAAAADU/6i5v5RyGc-g/s320/stop-loss.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237013907176868850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Wracasz do rodzimego kraju po odsłużeniu ciężkich 24 miesięcy w Iraku. Na szczęście to już koniec aktywnej służby, zostajesz przeniesiony do rezerwy. Przychodzisz podpisać odpowiednie dokumenty świadczące o końcu czynnej przygody z wojskiem, gdy od dyżurnego dowiadujesz się, że za dwa tygodnie wracasz do Iraku, a rozkaz jest sygnowany prezydencką pieczęcią i niewiele możesz zrobić, aby uniknąć wykonania. Ot tak w skrócie można opisać amerykański tytułowy 'stop-loss', czyli rozkaz przywracający żołnierza do aktywności po dacie zakończenia służby. Brzmi trochę nie fair? Czujesz się oszukany, gdy po szczęśliwym powrocie do rodziny okazuje się, że musisz wracać tam, gdzie nie chcesz? "Stop-Loss" to właśnie obrazowa krytyka polityki Stanów Zjednoczonych dotyczącej przywracania żołnierzy do czynnej służby, jednak to nie wszystko. Z jednej strony mamy tu sceny walki znane chociażby z "Helikoptera w ogniu", gdzie koledzy z drużyny giną w pułapce niemal jak kaczki na rzezi. Z drugiej strony pean amerykańskości: wracający wojskowi są witani przez wszystkich mieszkańców miasta, w tle fanfary i wystąpienia chwalące ich męstwo, a na pierwszym planie czekające rodziny i najbliżsi. Jednak ten sielankowy obraz szybko się kończy, "chłopcy" nie umią się rozstać z bronią, ich związki niejednokrotnie stanowią już ruinę i cień dawnej miłości. Każdy ma swoje problemy, których wspólnym mianownikiem jest wojsko, odgłosy walki i obrazy umierających przyjaciół towarzyszą im dzień i noc. Paradoksalnie, ucieczkę od problemów można znaleźć w ponownym zaciągnięciu się. Jednak to wszystko to tylko tło akcji, której głównym bohaterem jest Brandon King, sierżant sztabowy dowodzący drużyną w Iraku. Ukazane zostaje kilka epizodów jego służby, otrzymanie feralnego 'stop-loss' i wszystko to, co się stało później. Bo istnieją jeszcze żołnierze mający własne zdanie, potrafiący myśleć i analizować, a pod wspaniałym płaszczem wielkiego mocarstwa kryją się porozrywane łachmany, o których niektórzy mają nieszczęście sie dowiedzieć.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-4636813460810409812?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/4636813460810409812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=4636813460810409812' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/4636813460810409812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/4636813460810409812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/stop-loss.html' title='Stop-Loss (2008)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cZtUOy_I/AAAAAAAAADU/6i5v5RyGc-g/s72-c/stop-loss.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-498865700232818881</id><published>2008-08-04T12:09:00.005+02:00</published><updated>2008-09-17T14:16:24.634+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Young People Fucking (2007)</title><content type='html'>Patrzysz na tytuł i nie bardzo wiesz, czego się spodziewać? Dokładnie znam to uczucie, lecz po obejrzeniu stwierdzam, że jeśli ciągle jesteś niezdecydowany, to warto zajrzeć wgłąb króliczej nory..&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cvzGSL0I/AAAAAAAAADc/DeOXjDW5YQU/s1600-h/3340b94350.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cvzGSL0I/AAAAAAAAADc/DeOXjDW5YQU/s320/3340b94350.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237014286686105410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Tytuły filmów różnie mają się do ich zawartości, tłumaczenia tytułów jeszcze różniej. Taka np Szklana pułapka 3, nie miała zbyt wielu powiązań między tytułem, a akcją, ale do rzeczy. W przypadku tego filmu tytuł mówi wszystko o nim, ot młodzi ludzie się 'pieprzą', dosłownie. Dostajemy na tacy pięć par całkowicie się między sobą różniących. Słowo para oznacza tutaj dwójkę w postaci facet i dziewczyna, nie określa jednak tego, że są w jakimś związku, ani nawet tego, że koniecznie są hetero. Ludzi oczekujących filmu erotycznego zapraszam do wypożyczalni po inny tytuł, nie tędy droga.Skoro twórcy zrobili film obrazujący od początku do końca stosunek płciowy, toteż film został pomysłowo podzielony na cześci, od wprowadzenia i gry wstępnej, przez orgazm, do 'miłych' wspomnień 'po'. Słowo 'miłe' zostało celowo użyte w apostrofach, gdyż tak jak i w normalnym życiu, wrażenia 'po' bywają różne. Jednak ekranizacja 'łóżkowych' wyczynów nie jest wcale nowym pomysłem, branża porno się kłania, tu jednak chodzi o coś innego. Podczas całego 'aktu' kluczową sprawą są rozmowy, przypadkowo (czy też nie) wywlekane bywają brudy życia przeszłego, powody frustracji, czy nawet perwersyjne marzenia, ot życie. Zapomniałbym najważniejszego, to przecież komedia. Nie chodzi o to by biadolić nad ciężkością ludzkiego życia, czy też o prywatnych problemach natury fizyczno-psychicznej, tylko o dobrą zabawę. W końcu czasem fantazje erotyczne młodej żony, chcącej wprowadzić trochę świeżości i nowości do sypialni, potrafią zrzucić z fotela, a Twoj przyjaciel z mieszkania posiada imponującą kolekcję obuwia z dość konkretnego powodu. Jedną z głównych zalet filmu jest nieszablonowe podejście do tematu, bezstresowo i z odpowiednim dystansem, a co bardzo ważne, większość sytuacji jest prawdopodobna, nię są one naciągane, a żarty nie są znane z setek innych filmów. Film godny polecenia wszystkim pragnącym nieskomplikowanej rozrywki, szybki, zwarty i co ważne śmieszny.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-498865700232818881?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/498865700232818881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=498865700232818881' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/498865700232818881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/498865700232818881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/young-people-fucking.html' title='Young People Fucking (2007)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2cvzGSL0I/AAAAAAAAADc/DeOXjDW5YQU/s72-c/3340b94350.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8182258556504474149.post-8618199594467397276</id><published>2008-08-03T19:03:00.004+02:00</published><updated>2008-09-17T14:15:59.538+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Pirates of the Caribbean At World's End (2007)</title><content type='html'>Ahoj.&lt;br /&gt;Trzecia odsłona Piratów z Karaibów, która na fali(dosłownie i w przenośni) popularności dwóch poprzedniczek stała się właściwie pozycją do musowego obejrzenia, czy warta zachodu? Odpowiedź w poniższej recenzji.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2dKwfXGoI/AAAAAAAAADk/ShXdi0OHJC8/s1600-h/Pirates_3_AWE_Poster_International.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2dKwfXGoI/AAAAAAAAADk/ShXdi0OHJC8/s320/Pirates_3_AWE_Poster_International.jpg" border="0" alt="Recenzje filmów"id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237014749842446978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;Z pamiętnika byłego korsarza. Przypomniałem sobie pierwsza część, podobała mi się, przypomniałem sobie druga część, podobała mi się. Część trzecia piratów jak nie trudno się domyślić idzie śladami drugiej i na tym sie trochę zawiodłem. Po pierwsze dwie i pół godziny to stanowczo za dużo, zwłaszcza ze niektóre sceny były jak dla mnie niepotrzebne/przynudzały. Po drugie humor - dwójka faktycznie mnie śmieszyła, toteż milo się ogladało. Tutaj mam wrażenie, ze w tej kwestii dostałem lekko odgrzewanego kotleta, miejscami wymuszany, w innych przewidywalny, o ile przewidywalność można przeżyć, o tyle czasami 'siłowe' rozśmieszanie trochę mnie denerwowało. Jednak nie tylko wadami człowiek żyje. Nadal mamy tu atmosferę wielkiej pirackiej przygody, nadal statki pływają na słonej wodzie, a mokry proch nie strzela, chwała im za to. Nadal sceny walki wychodzą naprawdę dobrze i przyjemnie się je ogląda, nadal Sparrow jest przebiegły, a Davy Jones gra na klawiszach. Nadal Verbinski ma sentyment do filmowania Deppa samego na ekranie, choć nie zawsze wychodzi to na dobre. Wprowadzenie kilku nowych istotnych osób i miejsc(Singapur) tez dodało trochę świeżości. Fabula - tutaj nie ma do czego się przyczepić, zobaczymy co wymyślą do następnych częsci. Poza tym wszystkim, było kilka smaczków dodających uroku, jak np lord Beckett opuszczający mostek. O muzyce chyba nie muszę mówic, bo nic się nie zmieniło, Hans Zimmer trzymie swój wysoki poziom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych wszystkich refleksjach teraz pytanie do mnie: skoro praktycznie wymieniłem same zalety i drobne wady to czemu się zawiodłem? Nie mam pojęcia, może liczyłem na mniejsza ilość zabawy w humor, a większą ilość zabawy w piracenie. Jak ktoś chcąc obejrzeć oczekuje drugiej części, polecam, jak ktoś oczekuje zwrotu w klimat jedynki, nie zapraszam. Jeśli ktoś oczekuje skoku jak pomiędzy jedynką, a dwójką względem formy, również nie zapraszam. Ogółem: film dobry, może nawet bardzo, ale mi czegoś brakowało.&lt;br /&gt;Ahoj.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8182258556504474149-8618199594467397276?l=naekranie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naekranie.blogspot.com/feeds/8618199594467397276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8182258556504474149&amp;postID=8618199594467397276' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8618199594467397276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8182258556504474149/posts/default/8618199594467397276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naekranie.blogspot.com/2008/08/pirates-of-caribbean-at-worlds-end.html' title='Pirates of the Caribbean At World&apos;s End (2007)'/><author><name>mrs</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_eAIJmanOaPw/SK2dKwfXGoI/AAAAAAAAADk/ShXdi0OHJC8/s72-c/Pirates_3_AWE_Poster_International.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
